W Oakland w Kalifornii uczono 11- latków uważności. Jeden z uczniów, co było wiele razy cytowane opisał uważność jako „Niebicie kogoś po buzi” Chłopiec w bardzo bezpośredni sposób opisał : umiejętność wyhamowania i skupienia się na bieżącej czynności na tyle długo, aby uświadomić sobie, że doświadcza się silnej emocji, a następnie – by świadomie i z namysłem zdecydować, co robić dalej. Większość dzieci praktykuje uważność choć nie są tego świadomi. Dzieci są doskonałymi obserwatorami terażniejszości. Amy Saltzman – lekarka, praktyczka uważności, mama i autorka wielu książek uważność to dostrzeganie z przyjaznym i otwartym nastawieniem tego, co dzieje się tu i teraz, i decydowanie, co następnie zrobić. To co następuje na drugim końcu uważności jest skarbem i nadzieją dla każdego rodzica – by dziecko nasze nie dostawało szału. Wiele takich momentów pojawia się, gdy sprawy nie idą po myśli dzieciaków: mama nie kupiła tej fajnej zabawki, za dużo zadane w szkole, mama każe skończyć zabawę i położyć się spać, a zabawa była mocno fascynująca. Sytuacje kończą się mniejszymi lub większymi kłopotami, a jak pewnie zauważyliście środki te nie powstrzymają naszego dziecka przed identycznym zachowaniem za jakiś czas. Jeśli nauczymu dziecko podchodzenia do życia z uważnością, z czasem nabędzie nasze dziecko umiejętności akceptowania trudnych spraw lub spraw, na które uznał, że nie ma wpływu.
Jakie korzyści płyną z uważności?
- wzrasta świadomość ciała, myśli i emocji
- rośnie odporność na różne sytuacje
- polepsza się umiejętność wyczuwania emocji innych
- rośnie zdolność koncentracji i skupiania uwagi
- mamy lepszy sen
- rośnie wiara w siebie, w swoje pomysły i preferancje
- ubywa lęków, maleje skłonność do depresji.
No cóż. Patrząc na listę korzyści – chciałabym, aby moje dziecko nabyło taką umiejętność.
A co Wy, Drodzy Rodzice, myślicie na ten temat?